MIĘDZYNARODOWE FORUM PRODUCENTÓW I DOSTAWCÓW ARTYKUŁÓW GOSPODARSTWA DOMOWEGO W EUROPIE

Haier na łowach

Haier na łowach

Największy na świecie producent artykułów gospodarstwa domowego (AGD), koncern Haier z Qingdao w wschodnio-chińskiej prowincji Szantung, nadal poszukuje możliwości zainwestowania w Polsce, by stąd mocniej wejść na rynki Europy Środkowo-Wschodniej – mówi jego szef przedstawicielstwa w Warszawie, Bartosz Jeziorański.

W Polsce jest biuro Haiera, ale Haier wciąż nie jest tu inwestorem?
Zależy jak to rozumieć.
Tak, że nie ma żadnego zakładu, który by produkował sprzęt z logo Haiera.
Na razie nie ma.
Były próby. Nieudane przejęcie zakładu Fagor-Mastercook we Wrocławiu.
Tak jest. Były rozmowy, była złożona oferta. Ale niestety, w dużym cudzysłowie, wygrał lepszy.
Niektórzy twierdzą, że jednak rzeczywiście lepszy, bo jego oferta była korzystniejsza. Haier chciał za nieco więcej pieniędzy, dużo więcej niż BSH.
Nie jestem za tę ofertę odpowiedzialny, nie znam jej aż tak dokładnie, by móc to skomentować.
Haier jest już obecny w Unii Europejskiej. Czyli to nie jest tak, że chińska firma chce wejść na rynek europejski poprzez Polskę?
Nie. To jest tak, że firma chińska wchodzi do poprzez Polskę na rynek Europy Środkowo-Wschodniej. Haier jest tu wprawdzie już obecny, ale nie tak, jak w Europie Zachodniej. Nie ma lokalnych biur koncernu w Pradze, Budapeszcie, Bukareszcie. Na razie jest tylko biuro w Warszawie.
I jest myśl o zainwestowaniu w Polsce?
Jest myśl umiejscowienia produkcji sprzętu AGD na rynek europejski.
W Polsce?
W najlepszym możliwym miejscu.
Czyli niekoniecznie w Polsce?
Niekoniecznie w Polsce, aczkolwiek Polska ze względu na jej wielkość i położenie jest jednym z najatrakcyjniejszych rynków. Jest jeszcze jedna bardzo istotna rzecz – rosnąca kompetencja Polski. Chodzi o odpowiednią liczbę inżynierów, o odpowiednią liczbę ludzi z kulturą techniczną.
Mamy fabrykę we Włoszech. Ja widzę produkty, które tam powstają, i wierzę, że Polacy są w stanie zrobić je lepiej.
Jakiego rodzaju produkcję chciałby Haier umieścić w Polsce?
Komplementarną. W tej chwili mamy w dwóch miejscach w Europie produkcję chłodziarek. Chodzi o rozszerzenie oferty między innymi o kuchenki i pralki.
I ma to być produkcja nie tylko na polski rynek?
Na całą Europę. Polska ma kompetencję, zdolności logistyczne i odpowiedni rynek, żeby produkować na cały rynek europejski.
Jak wielką produkcję w Polsce chciałby Haier osiągnąć?
To nie do mnie pytanie. Ja jestem odpowiedzialny za rynek polski.
To jak w takim razie wyglądają te zamiary?
Nasz plan jest taki, żeby znaleźć się w pierwszej piątce na polskim rynku w ciągu pięciu lat. Czyli nie jest zbyt agresywny. Raczej chcemy osiągnąć to organicznie.
Pięć lat na wejście do pierwszej piątki to wcale nie tak skromnie.
Ja akurat wywodzę się z branży IT, gdzie zmiany w pierwszej piątce dzieją się bardzo dynamicznie.
Ale branże bardziej tradycyjne, a AGD do nich należy, nie zmieniają się chyba tak szybko?
Ale nasz zespół jest troszkę inny, mamy inne korzenie, staramy się też zrobić wiele rzeczy inaczej. Zaatakować rynek od takiej strony, od której nikt się tego nie spodziewa. I to nam się udaje. Ja to już widzę w cyfrach.
Pan osobiście rozmawia bezpośrednio z centralą firmy w Chinach, czy raczej z przedstawicielstwem europejskim?
Specyfika polskiego rynku jest taka, że komunikuję się i z europejską centralą we Francji, i z centralą w Chinach.
Natyka się Pan przy tym na bariery, które trudno pokonać? Myślę zwłaszcza o kierunku wschodnim.
Akurat w kierunku wschodnim barier nie ma. Wydaje mi się, że ze względu na pewnie podobieństwa rozwojowe, jest nam bardzo blisko do Chińczyków.
Mimo tak dużych różnic kulturowych?
Tak. Ale one występują tylko w pierwszym kontakcie. Natomiast gdy człowiek popracuje z nimi dłużej, to widzi, że te podobieństwa są niesamowite. Nawet w życiu codziennym. Bardzo łatwo jest nam złapać dobry język z Chińczykami.
Co z tego wynika?
Świetna współpraca.
Czyli będą efekty?
Już są.
Czy mógłby je Pan podsumować?
Udało się przede wszystkim ustabilizować Haiera w Polsce. Mamy biuro, kontrakty z dużymi sieciami, regularną sprzedaż. Mamy bardzo silną obecność w Internecie, co nie zostało zauważone przez naszą konkurencję. Tak że jestem ultra-zadowolony.
Nie będzie powtórki z Covecu?
Co ma pan na myśli?
W Polsce jest to symbol nieudanego wejścia na rynek.
Na pewno nie będzie takiej powtórki. Myślę, że Haier ma bardzo zdrowe podejście do rozwoju. To nie jest rzucanie się na głęboką wodę, lecz powolny, organiczny rozwój. Nawet te pięć lat to dla mnie troszeczkę za długo. Naciskałem, żeby troszeczkę szybciej… pomachać szablą.
Rozmawiał Aureliusz M. Pędziwol

Niekonwencjonalne metody
Na razie Haier zdobywa polskich klientów w niekonwencjonalny sposób. Na filmie zrealizowanym przez polskie biuro koncernu, ekipa koncernu chodzi z kamerą od drzwi do drzwi na ósmym piętrze jednego z warszawskich budynków, by rodzinie, która ją w końcu wpuści do domu, zaoferować darmową wymianę stojącej w domu lodówki wraz z całą jej zawartością na całkiem nową, z logo Haiera. Pod warunkiem, że stara zostanie wyrzucona przez okno.
Film „Wymiana lodówki jakiej nikt jeszcze nie widział!” można obejrzeć na YouTube:
https://www.youtube.com/watch?v=vY6FtrQx8es